24.03.2019 r.
Hej,
On zniknie niezauważony.
Jeśli ktoś chciałby ze mną porozmawiać, byłoby mi miło :)
zastanawiałam się czy pisać dziś tutaj, ale może ktoś poczuje, że nie tylko on czuje się źle. Mam dziś ciężki dzień, a właściwie to moja psychika chyba ma ciężki dzień. O ile można w ogóle tak to powiedzieć. Może wydawać się, że uśmiech na mojej twarzy znaczy, że jestem szczęśliwa i spokojna, ale nie do końca tak jest. To tak jakbyś widział prostą linię, a tak naprawdę jest w wielu miejscach przerwana. Jednak dziury są niewidoczne dla Ciebie. Mam wrażenie, że są dni, kiedy ja sama oszukuję swój umysł, że wszystko jest na swoim miejscu i nie widzę w tym problemu. Mój mózg to kupuje, a ja mogę się cieszyć chwilę dłużej. Brzmi to dosyć dziwacznie. Wiem. Przez może niezbyt długi okres miałam motywację, miałam siłę, miałam chęci. Czuję się jednak jakbym znowu to wszystko traciła. Tak jakbym trzymała linę, do której przywiązany jest potężny głaz, ściągający w dół. Ciężko utrzymać ją dłużej. Znowu powoli zaczyna wypełniać mnie pustka, a ja nie potrafię tego zatrzymać. Krzyczę STOP, a ta Zołza mnie nie słucha! Ona niszczy mi życie. Staram się normalnie funkcjonować, a ona patrzy na mnie jakby z góry i mówi "pff nawet nie próbuj, zmęczysz się tylko". Odbiera mi motywację z każdą minutą. Dziś pierwszy raz od dawna znowu zaczęłam płakać bez powodu, a to nie jest dobry znak. Koszmary psują mi noce. Płynę pod prąd. Długo się tak nie utrzymam raczej... Zauważyłam, że wiele osób wymaga ode mnie niemożliwego odkąd poczułam się lepiej. Tak jakbym nie miała już prawa do tak złego samopoczucia, a to przecież nie jest zależne ode mnie. JA SOBIE TEGO NIE WYBRAŁAM. Nie chciałam tego. Ona sama się wprosiła do mojego życia. Wykorzystała słaby punkt i po cichu się rozgościła... Jak, proszę powiedzcie JAK mam z tym wygrać?! Chciałam być przykładem walki z tą chorobą, ale momentami czuję sie naprawdę jakbym stała na krawędzi. Brakuje jednego kroku. Brakuje odwagi. Ale czy taki krok to wyjście? podobno nie. Jakie jest więc inne? Podziwiam ludzi, którzy borykają się z tym problemem od wielu lat, bo dla mnie niecałe 2 lata to już koszmar. Kochani ile tak można? Przytrafia Ci się coś złego, przy okazji zabijając z wolna, a Ty jedyne co możesz to próbujesz oszukać wariancję. Niektórzy mówią, że to tylko pewnego rodzaju przykróść, a Ty nawet nie wiesz co to znaczy kłaść się spać z wewnętrznym spokojem. Nawet pisząc to teraz chce mi się wyć. Nie dlatego, że mam dość. Dlatego, że boję się, że ulegnę, gdy usłyszę jakiś głos - dziś, jutro czy za tydzień - , który będzie kazał mi się poddać. Wyobraź sobie teraz piękny płatek śniegu. Tak cudowny, jakiego nigdy nie widziałeś. Jest bardzo delikatny i bezbronny. Tym płatkiem jesteś Ty. Jeśli spada ich wiele, tworzą coś razem i SĄ. Tworzą mocną więź. Jeśli spadnie jeden płatek śniegu, co się z nim stanie? Pomyśl przez chwilę...
On zniknie niezauważony.
Jeśli ktoś chciałby ze mną porozmawiać, byłoby mi miło :)
Komentarze
Prześlij komentarz